Na początku usłyszeliśmy znany każdemu chrześcijaninowi fragment Ewangelii według św. Jana (J 3, 1–21). Fragment o… faryzeuszu, który wie, ale nie rozumie. To właśnie w nim, w wersecie 16, zawiera się cała tajemnica zbawienia i miłości.
Ale po kolei.
Agata już na samym początku powiedziała nam, że nie chce stawiać religijności i wiary w opozycji do siebie. Dostrzega w nich coś więcej…
Wyobraź sobie człowieka, który chodzi do kościoła, zna przykazania, niby wierzy, a jednak z Bogiem się mija. Albo czuje, że Go nie zna. Chyba każdy z nas zna kogoś takiego.
Nikodem właśnie taki był. Jako faryzeusz miał ogromną wiedzę religijną. Wiedział mnóstwo rzeczy — więcej niż ja czy Ty. Był bardzo religijny. Ale jednocześnie przyznał, że nie rozumie o co Jezusowi chodzi.
Religia tłumaczy nam Boga — i nie ma w tym nic złego. Ale „jeśli się w niej [religijności] zatrzymamy, to będziemy jak cymbał brzmiący” — podkreśliła Agata.
Religia to dużo. Dużo drogowskazów i mądrych słów. Ale „człowiek bez relacji, (...) bez korzeni uschnie”.
Potrzebujemy poznać Boga, a nie tylko wiedzieć, że On jest. To spora różnica.
Zresztą relacje buduje się w dwie strony. Nie tylko my pragniemy lepiej poznawać Boga — On również chce poznać to, co w nas drzemie. Nikodema nie pytał o wykształcenie ani o wszystkie mądrości, które w sobie nosił. Interesowało Go to, co ma w środku.
A Nikodem przyszedł do Niego nocą — dokładnie taki, jaki był: ciekawy, lekko zagubiony, może zdezorientowany…
A Jezus już tam czekał.
Dla Niego to nie było żadnym problemem.
Nie kazał Nikodemowi się zawrócić i przyjść ponownie, kiedy już wszystko sobie poukłada w głowie. Nie czekał, aż Nikodem najpierw się „naprawi”, a dopiero potem Go odnajdzie. Po prostu był na wyciągnięcie ręki — tam, gdzie Nikodem Go potrzebował.
I nagle religijność spotkała się z relacją.
Nikodem wiedział. A Jezusa ta wiedza niezbyt obchodziła.
Mocne słowa, szczególnie dla tych, którzy kochają teologię. Mnie też zabolały. Ale taka jest prawda: „Nie wystarczy wiedzieć” — podkreśliła Agata.
Nasza prelegentka powiedziała nam to dosadnie: „Sama wiedza Cię nie zbawi. Sama wiedza nie sprawi, że będziesz szczęśliwy”.
W końcu szatan też wie, że Bóg istnieje. Nawet zna treść Biblii. Czyli to jednak nie o to w tym chodzi.
„Możemy czytać Pismo Święte i nie znać Jezusa”.
Oczywiście, dobrze jest je czytać. Pismo Święte pozwala nam Go poznawać. Ale wielu niewierzących czy wyznawców innych religii również przeczytało Biblię. Samo jej przeczytanie nie wystarczy, jeśli nie towarzyszy mu pragnienie poznania Boga, zbliżenia się do Niego i wejścia z Nim w relację.
Co gorsza, „można bardzo dużo mówić o Bogu i mało z Nim rozmawiać”.
Ał. Zabolało.
Jako duszpasterstwo jesteśmy wspólnotą, która zrzesza wielu młodych (i młodych duchem!) ludzi. Mówimy o Bogu całkiem sporo. Śpiewamy, głosimy, słuchamy, pracujemy na Jego chwałę i dla dobra innych. Ale… my też jesteśmy ludźmi i czasem się gubimy.
To chyba cecha szczerego człowieka — że czasem odkrywamy w sobie ateizm praktyczny. Coś w stylu: „Wierzę, ale ostatnio modliłam się… dawno temu”.
Działanie i religijność to nie to samo co relacja.
Pewne zachowania związane z wiarą czy ewangelizacją są naprawdę super — ale to tylko dodatek. W centrum powinien cały czas być On.
„Potrzebujemy spotykać Ducha Świętego” — mówiła Agata — „a On nie działa jak algorytm z TikToka”.
Duch Święty jest super. Po prostu.
Ale nie zawsze daje nam wielkie emocje. Duch Święty to nie ciarki podczas konferencji czy łzy podczas adoracji. Potrzebujemy Go, żeby mieć życie — a wszystkie piękne uczucia i cały mistycyzm to tylko fajny dodatek.
I, nie oszukujmy się, rzadko wiemy tak dużo, jak byśmy chcieli wiedzieć. Nikodem był w tym szczery — wprost powiedział Jezusowi, że nie wie, o co Mu chodzi.
My też często zarówno mało czujemy, jak i mało wiemy. A co najgorsze, mało Mu mówimy.
A On w tej historii podkreśla, że możemy zadawać Mu pytania i być szczerzy.
Może Ty też tak masz, że trudno Ci wpuścić Jezusa do swojego serca. Może boisz się pokazać Mu to, co w Tobie siedzi. Może niepokoi Cię to, co On mógłby o Tobie pomyśleć.
Ale „On zawsze prowadzi do wolności. Do prawdy. Do szczęścia” — podkreśliła Agata.
Nie boi się tego, co masz w sercu. Zna Cię. I chce być blisko Ciebie. Nawet jeśli tego nie czujesz.
Może dziś potrzebujesz fizycznego, silnego znaku, że On jest obok Ciebie, że Cię nie zostawił.
„Może nie poczujesz, ale On Cię przytuli” — podkreśliła Agata.
I to nie tak, że jesteś na tyle wyjątkowo kiepski, żeby Bóg Cię nie chciał. Przyszedł do Niego randomowy człowiek, nocą, z wątpliwościami… Jezus nie powiedział mu: „To nie Ciebie szukam” albo „Wróć, jak będziesz lepszy”. Odsłonił przed Nikodemem swoje serce, swoją tożsamość, swoje tajemnice.
On mówi do każdego.
Do Ciebie też.
Ale „nie wszystko musi się zmieniać natychmiast”.
Nikodem nie poszedł od razu za Jezusem. Dopiero o wiele później, podczas obrad Sanhedrynu, miał odwagę stanąć w Jego obronie.
Zmiana to proces. Nie jednorazowy przypływ emocji.
Religijność jest prostsza. Łatwiej robić niż zmienić myślenie. Łatwiej działać niż pokazać, co ma się w środku. A wiara nas kosztuje. Zaufanie. Szczerość. Okazanie słabości. Pozbycie się masek, pod którymi się ukrywamy. Zaryzykowanie i pójście za Nim w nieznane.
Ale zdarza się też tak, że robimy wszystko dobrze, a mimo to nadal tkwimy w pustce, ciemności, zagubieniu. Wtedy najgorsze, co możemy zrobić, to stwierdzić, że za mało się staramy.
To, czego wtedy potrzebujemy, to autentyczność. Powiedzenie Mu, nawet dosadnie: „Nie ogarniam. Pomóż”.
To właśnie szczerość pozwoliła Nikodemowi spotkać się z Jezusem. Dla nas to też najlepsza rada.
„On nas nie zostawi” — podsumowała Agata.
Poznawajmy więc religię, ale przede wszystkim bądźmy z Nim tu i teraz.
Po konferencji spędziliśmy trochę czasu w swoim gronie, a następnie uczestniczyliśmy w adoracji Pana Jezusa — po prostu mówiąc Mu: „Nie ogarniam. Pomóż”. Później wzięliśmy udział w pięknej Eucharystii.
Dziękujemy wszystkim zaangażowanym w organizację tego wspaniałego wydarzenia: ekipie muzycznej z zespołu Tu i Teraz, ekipie medialnej i kulinarnej, uczestnikom, księżom posługującym w konfesjonałach i przy ołtarzu, ks. Radkowi Piotrowskiemu, a przede wszystkim Panu Bogu — za to, że postawił przed nami niesamowitą teolożkę — Agatę Rujner —, która pomaga nam dostrzegać dobro w religijności i piękno w bliskości z Nim!
Dziękujemy Wam wszystkim za tworzenie tak licznej wspólnoty!
Do zobaczenia w listopadzie! Tym razem tematem będzie: „Jan Chrzciciel — odwaga bycia głosem, nie echem”, a odwiedzi nas nie kto inny jak Michał PAX Bukowski!
Niech Bóg Wam wszystkim błogosławi!
Relację opracowała: Patrycja Wesołowska