W piątek 8 maja w Centrum Duszpasterstwa Młodzieży odbyło się już ostatnie w tym cyklu Nocne Czuwanie Młodych! Przewodniczył nam Wojciech Czuba, znany szerzej w mediach społecznościowych jako Ślimak na Pustyni. Wojtek opowiedział nam o wybieraniu Boga w obliczu świata na podstawie historii biblijnego Daniela.
Skoro to czytasz, to najprawdopodobniej jesteś chrześcijaninem. I to w XXI wieku. No nieźle.
Nie są to idealne czasy do podążania za Jezusem… Ale czy w sumie jakiekolwiek takie były?
Świat od zawsze miał inne priorytety i własną wizję tego, jak powinno wyglądać nasze życie. Wszyscy gonimy za sukcesem, bogactwem, posiadaniem „idealnej” rodziny, super domu, auta… I w tej gonitwie łatwo zapomnieć, że te rzeczy wcale nie są najważniejsze.
Zapominamy o swoim szczęściu.
Standardy dzisiejszego świata pokazują nam, „kim powinniśmy być”. Ile powinniśmy mieć wzrostu, ile ważyć, ile mieć ubrań, samochodów, dzieci czy oszczędności… Czy nie jest przytłaczające, ile rzeczy wymieniłam w ostatnich akapitach?
No właśnie.
Za czym tak naprawdę goni dzisiejszy świat? Bo na pewno nie za szczęściem.
Światem rządzi szatan (J 14,30; J 12,31; 1 J 5,19…), dlatego świat często dąży do tego, co złe.
Nie mówię oczywiście, że auto, pieniądze czy inne z wymienionych wyżej rzeczy są złe. Widać jednak, że droga do nich bywa… nieszczęśliwa i przynosi ludziom więcej zawodów niż radości. A nie o to przecież chodzi w życiu.
Jak mówił Wojtek, te same czynności można wykonywać na wiele sposobów.
Możemy dążyć do szeroko rozumianego sukcesu na różne sposoby — ważne, by w tej drodze być szczęśliwym.
A tylko życie z Jezusem daje pełnię szczęścia (J 15,11).
Są ludzie, po których średnio „widać” wiarę. W końcu bycie katolikiem nie ma konkretnego wyglądu (J 7,24). Czasem ciężko określić po pozorach, co tak naprawdę odróżnia ateistę od człowieka, który żyje z Jezusem.
Są w sumie tylko dwie wyraźne różnice.
1. Człowiek wierzący naprawdę mocno kocha innych.
Już w starożytności Tertulian pisał, że właśnie po tym, jak bardzo chrześcijanie się kochali, można było ich rozpoznać. Innymi słowy, katolika powinno dać się poznać nie po krzyżyku na szyi, ale po tym, jak życzliwy jest wobec bliźnich.
W końcu cała nasza miłość jest zakorzeniona w miłości Boga (1 J 4,19).
2. Człowiek wierzący ma gdzie wrócić.
Wojtek powiedział: „Mam taką świadomość, że Ktoś będzie na mnie czekał”.
Po tych słowach wyjaśnił, że tym, co odróżnia wierzących od niewierzących, jest właśnie to, że my mamy gdzie wrócić.
Kiedy jest źle, kiedy wszystko się wali, kiedy wszyscy się od nas odwrócili, kiedy zrobiliśmy coś tak złego, że nie chce się nam już żyć — Jezus nadal stoi z otwartymi ramionami i chce właśnie nas.
„Z prochu jesteś i w proch się obrócisz” przypomina nam, że pochodzimy od Boga i do Boga zmierzamy.
A On chce być przy nas. Mimo wszystko.
Czyli… jak powinno wyglądać życie chrześcijanina?
„Wiara to decyzja, która angażuje całą egzystencję” — napisał św. Jan Paweł II w encyklice Veritatis splendor (n. 88).
„Wiara w Boga czyni nas zatem nosicielami wartości, które często nie pokrywają się z modą i opinią danej chwili, wymaga od nas przyjęcia kryteriów, które nie są zbieżne z powszechną mentalnością. Chrześcijanin nie powinien lękać się zmierzania «pod prąd», aby żyć swoją wiarą, przeciwstawiając się pokusie «dostosowania się»” — nauczał papież Benedykt XVI.
Innymi słowy, idąc za Bogiem, nie da się jednocześnie podążać za światem (1 J 2,15; Mt 6,24; Jk 4,4).
Wybranie Jezusa oznacza życie z Nim w każdym naszym wyborze. Nie tylko wtedy, gdy jest to wygodne i łatwe.
Nie znaczy to jednak, że nie mamy prawa do sukcesu. Wręcz przeciwnie. Wszyscy na ten sukces liczymy. Jest on po prostu trochę inny od tego, do którego dążą ludzie skupieni na świecie.
Mnóstwo ludzi było w oczach innych przegranymi — jak tłumaczył Wojtek — ale dla Boga odnieśli oni największy sukces: świętość.
A Daniel osiągnął akurat podwójny sukces — ziemski i Boży.
W wierze czasami istnieje przekonanie, że żeby być „dobrym katolikiem”, trzeba być cichym, pokornym, nie mieć własnego zdania i najlepiej pozwolić sobą pomiatać.
Bo przecież na tym polega pokora, prawda?
No… nie.
Pokora to znajomość prawdy o samym sobie — swoich słabości, ale także zalet.
„Skoro pokora to znać prawdę o sobie samym, to dlaczego tyle śmiechu wywołuje mówienie o sobie dobrze?” — pytał Wojtek.
Człowiek ma prawo być pewny siebie, a już tym bardziej powinien być pewny Tego, w Kogo wierzy.
Nie musimy siedzieć cicho. Możemy, a nawet powinniśmy się realizować. W końcu Bóg dał nam nasze talenty z jakiegoś powodu.
Daniel pokazuje, że można być człowiekiem sukcesu, a równocześnie mocno wierzącym i praktykującym. Te cechy nie tylko się nie wykluczają, ale wręcz się dopełniają.
Wojtek tłumaczył, że źle dzieje się w Kościele, gdy manipuluje się pojęciami pokory i miłosierdzia, zamieniając je w brak odwagi, tchórzostwo i brak pewności siebie.
„Jeżeli macie marzenia, realizujcie je i nie bójcie się, że będziecie niepokorni” (Wojtek).
Daniel pokazuje nam, że jesteśmy powołani do wielkich marzeń.
A żeby je zrealizować, wskazuje trzy warunki, które są chrześcijańską drogą do sukcesu:
post,
modlitwa,
jałmużna.
Mimo że Wielki Post już się skończył, te wartości pozostają niezmienne. Nadal uczą nas cierpliwości, odpowiedzialności i konsekwentności.
Post pomaga nam poukładać sobie wszystko w głowie i przewartościować priorytety.
„Modlitwa to jest przebywanie z Bogiem” — mówił Wojtek.
Czasem jest ona prostym powtarzaniem kilku słów, czasem gotową formułą, czasem własnymi słowami, a czasem po prostu ciszą albo łzami. Nieważna jest forma. Liczy się to, że spędzamy czas z Jezusem i pozwalamy Mu działać w naszym życiu.
Modlitwa, będąca zewnętrznym znakiem wiary, staje się wewnętrznym drogowskazem pokazującym, za Kim chcemy iść. Przeprogramowuje nasze serce, przez co wybieranie Boga w codzienności przestaje być aż tak trudne.
Czasem głupio nam się przeżegnać, gdy mijamy kościół, kapliczkę czy cmentarz — zwłaszcza gdy jesteśmy z niewierzącymi znajomymi.
A znak krzyża to zaproszenie Boga do naszego życia. Nie wstydźmy się go. To znak, do Kogo należymy i w Czyich ranach znajduje się nasza przepustka do zbawienia.
Daniel został przyłapany na modlitwie i wrzucony do jaskini lwów, a nie zwątpił. A my łamiemy się pod presją krzywego spojrzenia?
„Jałmużna krzyczy: to, co mam, jest po to, bym się tym dzielił” — przypomniał nam Wojtek.
Bóg dał nam wszystko, co posiadamy. Jeśli chcemy odpowiedzieć na Jego miłość, musimy pamiętać, że „Miłowanie Boga oznacza codziennie wkładanie naszej energii, aby być Jego współpracownikami, służąc bliźniemu bez zastrzeżeń, starając się wybaczyć bez ograniczeń i pielęgnując relacje komunii i braterstwa” (papież Franciszek).
„Sukces będzie piękny tylko wtedy, kiedy będzie naznaczony tymi trzema cechami” — podkreślił Wojtek.
A największy sukces to trwała, wieczna i niezachwiana radość. Czyli to, co wypływa z relacji z Jezusem.
Wybieranie Boga nie oznacza przegranej. Oznacza zwycięstwo, którego świat nie zrozumie, bo goni za czymś zupełnie innym.
My nie gonimy. My po prostu idziemy przytulić się do Tego, który na nas czeka.
Po konferencji mieliśmy czas wolny na integrację z innymi młodymi ludźmi, którzy wybierają Boga (najlepsze towarzystwo!). Następnie adorowaliśmy Pana Jezusa w Najświętszym Sakramencie i zawierzaliśmy Mu to, co nosimy w sercach.
Później uczestniczyliśmy we Mszy Świętej, podczas której ks. Radek wygłosił super kazanie. Rozbawił nas, ale też wiele nauczył. Przypomniał, że w świecie, w którym żyje osiem miliardów ludzi, Jezus wybrał właśnie nas na swoich uczniów. Dostrzegł w nas coś wyjątkowego i pięknego.
Ks. Radek przypomniał też, że Jezus zna nas nawet w tych sferach, których sami się wstydzimy — a mimo to nadal nas wybiera. Żadne zło, które w sobie nosimy, nie jest potężniejsze od Jego miłości.
„Jesteś wybrany. Idź i mów o tym tym, którzy jeszcze nie wiedzą, że są wybrani” — ks. Radek.
Dziękujemy wszystkim zaangażowanym w organizację całego cyklu NCM-ów: muzycznym z zespołu Tu i Teraz, zespołowi Adonai, który pięknie grał podczas tego NCM-u, medialnym, kulinarnym, uczestnikom, księżom posługującym w konfesjonałach i przy ołtarzu, ks. Radkowi Piotrowskiemu, a przede wszystkim Panu Bogu — za to, że postawił przed nami Wojtka Czubę i pozwolił tworzyć tę piękną inicjatywę młodego Kościoła!
Dziękujemy wam wszystkim, że uczestniczyliście w tym cyklu NCM-ów razem z nami!
Do zobaczenia na Jerychu Młodych w Pratulinie!
„A oto Ja jestem z wami przez wszystkie dni, aż do skończenia świata” — Jezus Chrystus (Mt 28,20).
Niech Bóg wam wszystkim błogosławi!
Relację opracowała Patrycja Wesołowska