10 października odbyło się drugie w tym roku formacyjnym Nocne Czuwanie Młodych, w ramach którego realizujemy projekt Nocna Akademia Młodego Człowieka. Organizatorem wydarzenia jest Fundacja Nieprzeciętni, a partnerem Samorząd Województwa Mazowieckiego.
Jako jedna wielka rodzina młodych Kościoła spędziliśmy ten wieczór przy Bogu — poznając niesamowitych ludzi, słuchając konferencji s. Estery Andrzejewskiej, adorując Najświętszy Sakrament, uczestnicząc w Eucharystii i na nowo odkrywając, że Kościół to nasz dom, w którym zawsze jest dla nas miejsce.
Wieczór rozpoczęliśmy wspólnie z naszymi wspaniałymi muzycznymi z zespołu Tu i Teraz, którzy pomogli nam otworzyć serca na głos Boga piosenką „Zaufaj i idź”. To właśnie ona wprowadziła nas w temat nadziei wbrew nadziei.
Ten NCM poświęcony był biblijnej Sarze.
Siostra Estera Andrzejewska stała się tego wieczoru naszym przewodnikiem postawionym przez Ducha Świętego. W prosty i szczery sposób, odwołując się do przykładów z życia, przypominała, jak ważne jest, by nigdy nie tracić nadziei na powodzenie planu Bożego.
Bóg zawsze wie, jak wspaniałe rzeczy przygotował dla nas w przyszłości. Siostra Estera przyznała, że przed ślubami zakonnymi oddała kartkę z trzema wybranymi imionami: 1. Estera!!! 2. Nadzieja 3. Sara. Jak pięknie Bóg to zaplanował, że teraz siostra mogła mówić właśnie o Sarze i o nadziei. Przypadek? Cytując ks. Sławomira, mojego byłego wikariusza: ,,W życiu nie ma przypadków. Przypadki są tylko na języku polskim”.
Czy potrafisz sobie przypomnieć, gdzie byłeś rok temu? Popatrz na swoje życie wtedy i dziś — pewnie wiele się zmieniło. To najlepszy dowód na to, że Bóg potrafi odmienić nasze życie o 180 stopni.
Sara jest do nas bardzo podobna — ona też miała trudności, które odbierały jej radość. Była bezpłodna, a do tego po menopauzie. Sytuacja wydawała się beznadziejna dla kobiety, która bardzo pragnęła zostać mamą.
My również często popadamy w podobne „beznadzieje”: „Nie zdam matury”, „Nie znajdę pracy”, ,,Nie poprawię matematyki”, „Nie znajdę chłopaka”, „Moje zdrowie się sypie”, „Mam mega ciężką sytuację finansową”... W takich momentach chcemy „pogonić” Boga do działania — szukamy dróg na skróty, żeby jak najszybciej wyjść z dołka. Sara też chciała wszystko przyspieszyć. Pragnęła dziecka tak bardzo, że „podarowała” Abrahamowi swoją służebnicę, Hagar, by ta urodziła mu syna.
Nieźle się wkopała, co? Trudno sobie wyobrazić, jak ciężka musiała być to decyzja — pozwolić mężowi mieć dziecko z kimś innym. A jednak nawet z takiego pogmatwania Bóg potrafi wyciągnąć dobro i dać nam naszego własnego Izaaka — czyli uśmiech.
Skoro kobieta po dziewięćdziesiątce, bezpłodna i po menopauzie, mogła urodzić zdrowego synka i stać się matką Izraela, to czy serio myślisz, że jest w tobie coś, z czym Bóg by sobie nie poradził?
Dla Niego nie ma nic niemożliwego (Łk 1, 37) i On nigdy Cię nie opuści, nie ważne co się wydarzy (Pwt 31, 6).
Łatwo to powiedzieć, trudniej przez to przejść. Gdy dotyka nas cierpienie i zwątpienie, pojawia się lęk: czy Bóg mnie zrozumie? Czy dam radę zostawić za sobą to, co ciągnie mnie w dół?
A jednak — Bóg naprawdę chce nas wysłuchać. Nawet wtedy, gdy się z Nim nie zgadzamy. Często boimy się szczerej rozmowy z Nim w modlitwie, a spowiedź budzi w nas lęk i zahamowania. W takich chwilach warto — jak mówiła s. Estera — „zobaczyć w konfesjonale Jezusa” i oddać Mu to, co w nas trudne. On sam przemieni nasze serca i pokaże drogę do pokoju. Sami tego nie ogarniemy — potrzebujemy Jego pomocy.
Bóg składa nam wiele obietnic — od chwili, gdy nas zapragnął, jeszcze zanim byliśmy poczęci (Jr 1, 5), aż po wieczność:
· że nas nie opuści (Hbr 13,5),
· że da nam wszystko, czego potrzebujemy (Flp 4,19),
· że doda nam sił w trudnościach (Iz 41,10),
· że będzie nas kochał bez względu na wszystko (Rz 8,38–39)
i wiele, wiele więcej.
A naszym zadaniem jest tylko Mu odpowiedzieć. Możemy być jak Abraham — zaryzykować i zaufać, albo jak Sara — śmiać się z niedowierzania. Co wybierasz?
Fakty są takie: Bóg ma dla nas plan lepszy niż ten, który sami sobie wymarzymy. On kocha nas najmocniej i chce naszego dobra. To obietnica, że poprowadzi nas ku prawdziwemu szczęściu. Tylko… czy potrafisz w to uwierzyć?
„Trzeba pokochać siebie ze swoją historią – taką, jaka ona jest” — mówiła s. Estera. Nie zmienimy przeszłości, ale możemy patrzeć w przyszłość z nadzieją, że Bóg wie, co robi.
A jeśli „wielka nadzieja” to dziś dla Ciebie zbyt wiele — miej małe nadziejki. Czasem nie jesteśmy w stanie od razu uwierzyć w cud, ale wiele małych nadziejek — np. że zerwę z jakimś grzechem, zacznę się uśmiechać, znajdę znajomych, którzy zbliżą mnie do Boga itd. — w końcu nałoży się na siebie i wtedy zobaczymy jak daleko zaszliśmy.
Po prostu: „Skoro Jezus obiecał, to to się spełni”.
Bóg potrafi zmieniać nasze życie na najbardziej zaskakujące sposoby!
S. Estera przywołała też historię śp. Alicji Mazurek z Lublina i rapera Adriana Milewskiego, dla którego grób Alicji stał się początkiem życia — zachęcamy, byście zapoznali się z tym świadectwem!
Może właśnie przyjście na kolejnego NCM-a będzie twoim pierwszym krokiem do odnalezienia nadziei — tej wielkiej albo tych małych „nadziejek”?
Bo jedno jest pewne: „Dopóki żyjemy – jest nadzieja”.
Ks. bp Grzegorz Suchodolski podsumował konferencję, przypominając, że w Jezusie stajemy się nowym stworzeniem (2 Kor 5,17) — nie definiowanym przez przeszłość, ale zdolnym do zmiany swojego życia. Przypomniał też, że: „Na chrzcie Pan Bóg obiecuje nam, że za rok, za dwa lata, za 20 lat, za 60 lat o tej porze, On będzie nam wierny”.
Jak śpiewali nasi ukochani muzyczni: „Stare minęło — to więcej niż pewne. Jakie to szczęście być nowym stworzeniem”
Podczas adoracji wszyscy łapaliśmy oddech przy Tym, który naprawdę nas kocha.
Jezus wysłuchiwał tych, którzy czuli się niewysłuchani, przytulał tych, którzy potrzebowali bliskości, umacniał tych, którym było ciężko...
To nie wstyd, że wielu z nas płakało — to znaczy, że wróciliśmy do Domu.
Pamiętaj: dla Boga jesteś na prawdę ważny i kochany.
Czuwanie zakończyliśmy Eucharystią, podczas której ks. Kacper w kazaniu przypomniał nam, że Kościół to nie odległa instytucja, ale nasz dom — miejsce, w którym możemy być sobą.
Dziękujemy wszystkim, którzy byli z nami! To był wspaniały czas — właśnie dzięki Wam! Dziękujemy szczególnie: naszym muzycznym, którzy otwierali serca na głos Ducha Świętego, medialnym, którzy z oddaniem promowali to wydarzenie, ks. Radkowi Piotrowskiemu za czuwanie nad organizacją, s. Annie i grupie kulinarnej za pyszne kanapki, tortille i domową atmosferę, wszystkim kapłanom posługującym w konfesjonałach i przy ołtarzu oraz ks. bp. Grzegorzowi Suchodolskiemu — Pasterzowi Młodzieży. A nade wszystko — dziękujemy Bogu za to, że postawił na naszej drodze s. Esterę Andrzejewską, która pomogła nam znaleźć nadzieję wbrew nadziei.
Niech Bóg wam wszystkim błogosławi!
tekst: Patrycja Wesołowska
zdjecia: Julia Władyczuk, Dominik Szydłowski