Wolność i odpowiedzialność w obliczu wyborów — Adam i Ewa

Autor: Alicja

W piątek 13 lutego w Centrum Duszpasterstwa Młodzieży odbyło się szóste w tym cyklu Nocne Czuwanie Młodych! Przewodniczyła nam Agata Rujner z kanału „Prawie Morały”, która mówiła o wolności i odpowiedzialności na przykładzie Adama i Ewy.

Chyba każdy z nas chociaż trochę boi się słowa: „odpowiedzialność”. Agata tłumaczyła, że młodzież jest szczególnie narażona na lęk związany z odpowiedzialnością, bo przed nią wiele bardzo trudnych wyborów: szkoła średnia, studia, praca, odpowiedź na powołanie… To może przerażać.

Czasem każdy z nas chce po prostu schować się i zrzucić odpowiedzialność na kogoś innego. Tak jak Adam.

Często obwiniamy innych, a nawet Pana Boga za nasze porażki, zmarnowany potencjał czy złe czyny. Zapominamy jednak, że to my jesteśmy odpowiedzialni za nasze wybory. Bóg daje nam wolną wolę — to od nas zależy, jak z niej skorzystamy.

Wolność jest darem od Pana Boga.

Bóg stworzył nas jako cud — z miłości. On zna nas i przenika (Ps 139). Wolność pozwala nam zakwitać — jak w kazaniu mówił później ks. Radek — i stawia przed nami wiele otwartych drzwi. Dzięki wolności możemy wybierać świadomie dobro i Prawdę, a to prawdziwa droga do świętości i szczęścia.

Mogliśmy być jak marionetki, zarządzani z góry przeznaczeniem, a jednak Bóg pozwolił nam samym decydować o swoim losie i o relacji z Nim. Czy to nie jest wyraz wielkiej miłości z Jego strony?

Mimo tego czasami nadużywamy daru wolności.

Pan Bóg daje nam — tak jak Adamowi i Ewie — konkretny plan na to, jak być szczęśliwym. Oni też, gdyby zastosowali się do słów Boga, nigdy nie czuliby bólu, smutku czy wstydu i nadal żyliby w harmonii z Nim i naturą. Oni jednak wybrali grzech…

I trudno ich winić. Sami niestety na co dzień podejmujemy podobne decyzje.

Zdarza się tak, że zaczynamy w Bogu widzieć tyrana, który ciągle karze nas za przekraczanie milionów zakazów i nakazów, które to On nam wyznaczył. Ale czy tak naprawdę jest?

Czy tyran dawałby nam drogę do szczęścia?
Czy tyran troszczyłby się o nas mimo przekraczania Jego drogowskazów?
Czy tyran kochałby nas mimo naszych błędów?

Nie!

Bóg jest miłością (1 J 4,8) i troszczy się o nas. Jak tłumaczyła Agata, przykazania to nie zniewolenie — wręcz przeciwnie, są one właśnie wolnością! Przykazania to obietnica od Pana mówiąca, że jeśli będziemy przy Nim, to czynienie dobra stanie się łatwe.

Ale jak zakazy mogłyby dawać wolność?

Takie samo pytanie zadawali sobie Żydzi w czasach Jezusa. Nawet rozmawiali z Nim o tym w Ewangelii Jana (J 8,31–36). W tym fragmencie dowiadujemy się, że wybierając grzech, stajemy się niewolnikami grzechu. Chyba każdy z nas to zna: mówimy, że zrobimy to tylko jeden raz, a potem uzależniamy się i grzech psuje nas od środka. Bóg, dając nam przykazania, daje nam lekarstwo na truciznę, jaką grzech pozostawia w naszych sercach. Słuchając przykazań, dbamy o swoje zdrowie duchowe, psychiczne i fizyczne — doznajemy wolności od grzechu, który nas zatruwa.

Więc czemu tak często wydaje nam się, że tracimy coś wartościowego, wybierając Boga?

To sposób działania diabła. To on wmawia nam — tak jak Ewie w raju — że Bóg nas ogranicza, zabiera nam „wszystkie drzewa z tego ogrodu”. Bóg jednak nie odbiera nam niczego, co dobre. Poleca tylko, byśmy zważali na zło, które nas zabija, oddala od Niego i krzywdzi ludzi wokół nas.

Konsekwencje zła rozchodzą się bowiem falami: najpierw widzimy je w grzeszniku, potem w jego relacji z Bogiem, następnie w jego rozumie, a ostatecznie w relacjach z innymi osobami. Musimy mieć więc z tyłu głowy, że zło, którego się dopuszczamy, wpływa negatywnie nie tylko na nas, ale też na ludzi z naszego otoczenia.

Po grzechu często mamy wrażenie, że Bóg jest nam bardzo daleki i że już nas nie kocha. To nieprawda! Jest to kolejne z działań szatana, jakie widzimy już w Księdze Rodzaju — pokazuje nam Boga jako kogoś dalekiego, „jakiegoś tam boga”, który nie myśli o nas. To wszystko kłamstwa. Bóg myśli o nas w każdej milisekundzie — dzięki temu żyjemy. Jego miłość daje nam życie, nieograniczone możliwości i szczęście w każdym momencie. Nasz Bóg nie jest postacią odległą i mityczną, ale Osobą, która chce budować z nami bliską relację, nawet pomimo naszych błędów!

Jezus wiedział o wszystkich grzechach, jakie popełnisz, a i tak stwierdził, że warto za Ciebie umrzeć. To dopiero jest miłość.

Bóg zna nasze grzechy, a mimo to szuka nas, tak jak szukał Adama i Ewy w ogrodzie. To my jednak musimy umieć odpowiedzieć na Jego pytanie: „Gdzie jesteś?” (Rdz 3,9).

Nasze czyny mają skutki — zarówno pozytywne, jak i negatywne — ale Bóg nas NIGDY nie odrzuca. Musimy żyć z wszystkimi naszymi wyborami, ale zawsze możemy wrócić do Boga — Jego ramiona są dla nas otwarte. To diabeł podpowiada, że nasza przeszłość nas definiuje. Bóg zaś mówi, że wszyscy należymy do Niego (Rz 14,8) i w Nim mamy zbawienie, niezależne od dawnych uczynków, a zależne od naszej wiary (Ef 2,8–9).

Karą za grzech jest śmierć. Jezus Chrystus wziął na siebie naszą karę, umarł na krzyżu i zmartwychwstał — zapłacił cenę za nasze grzechy. Wierząc w Niego i idąc za Nim, zyskujemy nie tylko szczęście, ale i odkupienie.

Bóg już w Księdze Rodzaju, w historii Adama i Ewy, zapowiada Dobrą Nowinę. Wszyscy mamy szansę odpokutować swoje winy i dostąpić zbawienia, bo „to Bóg ma ostatnie słowo na Twoje i moje życie” — jak mówiła Agata.

Jezus, ustanawiając sakrament pokuty i pojednania (J 20,22–23), pokazał nam, jak bardzo nas kocha. Dzięki temu sakramentowi wiemy, że nasze grzechy są nam odpuszczone, wiemy, jak za nie zadośćuczynić i słyszymy słowa od spowiednika, które pomagają nam stawać się lepszymi ludźmi.

Przy spowiedzi dostajemy nową szatę i nowy pierścień, tak jak syn marnotrawny z przypowieści po powrocie do Ojca. Żadna ciemność w naszym życiu nie jest zbyt ciemna dla Pana Boga — On „z każdego zła potrafi wydobyć dobro”, jak mówiła Agata. Tak jak w Liście do Rzymian pisał św. Paweł: „Gdzie jednak wzmógł się grzech, tam jeszcze obficiej rozlała się łaska”.

Spowiedź to sakrament miłości — w nim zyskujemy wolność.

Idąc do spowiedzi, decydujemy się też być odpowiedzialni za nasze grzechy. A odpowiedzialność to właśnie gotowość do wypełniania swoich obowiązków i brania na siebie konsekwencji swoich czynów.

Jak mówiła Agata, możemy być odpowiedzialni nie tylko za nasze złe wybory, ale możemy też być odpowiedzialni za dobro, które wnosimy w świat. Tak jak naucza Katechizm Kościoła Katolickiego: „Im więcej człowiek czyni dobra, tym bardziej staje się wolny” (KKK 1733). Tak jak nasze zło zatruwa nas i ludzi wokół, tak nasze dobro leczy nas i ludzi, którzy nas otaczają.

Odpowiedzią na to, że wszyscy jesteśmy grzesznikami (Rz 3,23), jest obcowanie świętych — dobre uczynki każdego człowieka dźwigają świat i służą dobru wspólnoty.

Wolność, która jest darem, ma jednak granice. Agata tłumaczyła, że granicą wolności jest Prawda (J 14,6).

Pomijając to, tak naprawdę wolno nam wszystko. Tak jak pisał św. Paweł (1 Kor 6,12): „Wszystko mi wolno, ale nie wszystko przynosi korzyść. Wszystko mi wolno, ale ja niczemu nie oddam się w niewolę”. Bóg dał nam wolność, więc możemy robić, co chcemy. Należy jednak pamiętać o tym, że nie wszystkie nasze decyzje wpływają pozytywnie na nas, naszą relację z Bogiem i na ludzi, którzy nas otaczają.

Usłyszeliśmy pytanie o słowa św. Augustyna: „Kochaj i rób, co chcesz”. Agata, odpowiadając na nie, powołała się na słowa innego wielkiego świętego — św. Tomasza z Akwinu: „Miłość to pragnienie dobra dla drugiego człowieka”. Wynika z tego, że gdy kochamy siebie, Boga i innych ludzi, to faktycznie możemy robić to, co chcemy, bo — skoro chcemy dla siebie i innych dobrze — będziemy czynić dobro. A właśnie na tym polega świętość — na zgodności naszej woli z wolą Pana Boga. Skoro Bóg chce dla nas jak najlepiej, my też tak powinniśmy.

Po konferencji ks. bp Grzegorz połączył się z nami z Rzymu i pobłogosławił nam. Potem mieliśmy czas wolny, w którym integrowaliśmy się z młodzieżą. Następnie adorowaliśmy Pana Jezusa w Najświętszym Sakramencie. Był to piękny czas, w którym oddawaliśmy Mu to, co nas zniewala i sprawia nam ból, a także dziękowaliśmy za dar wolności i Jego nieskończone miłosierdzie.

Później uczestniczyliśmy we Mszy Świętej, podczas której ks. Radek wygłosił wspaniałe kazanie. Mówił o tym, że dzięki wolności możemy zakwitnąć, ale także o tym, że Bóg nas potrzebuje: „Bóg Ciebie potrzebuje, nawet jeśli wydaje Ci się, że tak nie jest, jeśli czujesz, że nie masz Mu co zaoferować, jeśli świat mówi inaczej”. Ks. Radek przypomniał, że nikt, kogo Bóg posyła, nie idzie sam — jesteśmy jak owce walczące z wilkami świata, ale mamy Pasterza, który zwyciężył świat (J 16,33).

Dziękujemy wszystkim zaangażowanym w organizację wydarzenia: muzycznym z zespołu Tu i Teraz, medialnym, kulinarnym, uczestnikom, ks. Radkowi Piotrowskiemu, ks. bp. Grzegorzowi, a przede wszystkim Panu Bogu — za postawienie przed nami tak wyjątkowej i mądrej osoby, jaką jest Agata Rujner!

Do zobaczenia w marcu i dobrego czasu Wielkiego Postu!

Niech Bóg wam wszystkim błogosławi!

 

tekst: Patrycja Wesołowska
zdjęcia: Julia Władyczuk i Dominik Szydłowski



Zdjęcia pochodzą z serwisu www.freepik.com